Tydzień temu wskrzesiłam swoje treningi biegowe. Przełamać
się nie było łatwo – w pamięci bowiem wciąż czaił się obraz rozwścieczonego psa
goniącego mnie po parku podczas mojej pierwszej próby biegowej – a było to
kilka lat temu. Mimo początkowej niechęci do ukazania światu swojej dyszącej
jak lokomotywa wersji kobiety ledwo truchtającej, przełamałam się i oto dziś
trening zakończył się szerokim uśmiechem na mojej twarzy. W czasie biegu
spotkałam swoich podopiecznych ze świetlicy. Teraz boję się otworzyć lodówkę by
nie spotkać w niej któregoś z uczniów, tyle ich się pląta po moich wydeptanych
ścieżkach. Każde takie spotkanie to wybuch euforii, rzucanie się na paniową,
(czyli moją) szyję, machanie rączkami, trącanie: mamy, babci, wuja, ciotki,
siostry itd. w bok, by wystrzelonym w moją stronę palcem wykrzyknąć któż zacz. Zadowolona
z siebie postanawiam biegowo dyszeć tak często, jak tylko na to kapryśna w tym
roku pogoda pozwoli.

15.09.2013
7.09.2013
Belferka w czasach kryzysu.
W czasach gęsto spadających nauczycielskich głów pod
gilotyną bezlitosnego niżu demograficznego, mnie udało się zachować głodowe pół
etatu w szkolnej świetlicy. Trzeci raz z rzędu mam przyjemność pracować w tym
samym przybytku wiedzy i oświecenia. JUPI! Niech nauczyciele mówią co chcą,
niech narzekają, że pensja głodowa, że dzieciaki nieznośne – ja mimo tych
wszystkich argumentów na nie, uwielbiam swoją pracę i już. W tym roku jeszcze
jeden promyk słońca przebił się przez gęste chmury zbierające się od długiego
czasu nad głowami krakowskich belfrów i belferek – Pani wiceprezydent Krakowa –
najdorodniejsza czarna owca politycznego folwarku – podała się do dymisji –
kończąc tym samym salwy durnych pomysłów dotyczących krakowskiej oświaty. ŻYĆ
NIE UMIERAĆ!!! Kończąc mój wybuch entuzjazmu – wszak obnoszenie się z
optymizmem jest źle widziane w dzisiejszych czasach – zacytuję jedną z
najbliższych mi osób:
„NAUCZYCIELE I TAK ZARABIAJĄ ZA DUŻO!”
Subskrybuj:
Posty (Atom)